Dla Puszka i Agi

Kiedyś byliśmy tacy młodzi,
że pył kosmiczny
odrywał się od naszych kroków
w pędzie do wieczności.

I sunęliśmy lekko
i bynajmniej nie cicho
pełni najprawdziwszego szczęścia,
że świat się zmienia
razem z nami, dla nas
i nie było rzeczy niemożliwych
do spełnienia
kiedy każda nasza chwila
zapalała się marzeniami
o tym czego jeszcze nie ma
a będzie na pewno.

Kocham myśleć o tym, co było
kiedy jak komety
rozświetlaliśmy wieczorne niebo,
żeby spadać powoli
w kierunku swoich granic
dojrzałości
i pamiętać,
że choć tyle się zdarzyło
tyle się jeszcze ma zdarzyć.