Nic nie poradzę

Nic nie poradzę
na to jaka jestem
mogę się winić
albo cieszyć barwą
niekontrolowanych w niebo uniesień

Płaskowyżami chmur przy stratosferze
gotowymi do zamieszkania
i pełnią siebie
jakiej w tym doświadczam nieodmiennie

A może ci co się nie wabią
płaskością ziemi
oswajając wielość
niewidzialnego
będą bardziej mogli
będą wiedzieli
gdzie podążyć
kiedy ich pamięć zawiedzie
do śmierci?

Ja się daję ponieść tam
gdzie mnie szczęśliwe serce
unosi bez trudu
w błogosławione
nieracjonalne kolory
powietrza
i uczuć.

10 września 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *