O miłości do kobiecości

Kobiecość jest piękna. Kobiecość jest subtelna, nieuchwytna, ale doskonale widoczna. Kobiecość dojrzała jest jak dobrze odegrana rola w rytmie własnego serca. Kobiecość jest wspaniała, kiedy jest pełna, odwieczna, gdy powoli podnosi wzrok patrząc na świat. Kobiecość dziewczęca, kobiecość matki i żony, kochanki, przyjaciółki, koleżanki. Kobiecość młoda, świeża, kobiecość mądra, kobiecość spełniona wiekiem i odczuwaniem.
Kobiety są jak źródła poznania tego, co jest miłością, radością, wartością i siłą przetrwania. Kobiety są jak drzewa, ukorzenione, stałe, ale elastyczne, podatne na zmiany, przyjazne do schronienia, wieczne.

Kobiety w swoim najpiękniejszym stanie łączą w sobie wszystkie cechy ziemi, wody, ognia i powietrza. Są cykliczne jak klimat, jak noc po dniu, jak księżyc w pełni i rok świetlny, w którym się odbywa ruch galaktyk i naszej Drogi Mlecznej. Są trwałe w myślach, jak wspomnienia w innych, bliskich, dalekich, dzieciach, mężczyznach. Potulne, drapieżne, słodkie i harpie. Kobiety, jak diament nie do zarysowania i glina do ulepienia, ukształtowania.

Idą przez życie z misją odkrywania, tworzenia, posiadania i wyzwalania potencjału. Pilnują dusz niewinnych, zagubionych, słabych. Są wierne sobie i marzeniom, głębokie w odczuwaniu, zrozumieniu, wybaczaniu. Kobiety żyjące w jasności i w cieniu. Pełne bólu i pełne szczęścia. Kobiety wiedzą, że żadna istota nie jest ani mniejsza ani większa. One biorą życie, jakie się pojawia, widzą więcej, ale z nikogo nie szydzą. Czarownice, córki kowala, malarki, stróże prawa i domowego ogniska, przywódczynie i stojące przy barykadach z kanapką, ostatnie oczy patrzące na odchodzących, pierwsze na przychodzących na świat. Kobiety spełnione, zalęknione, krzyczące z bólu i rozpaczy, i tańczące na plaży w tropikalnym raju. Czuwające i bezdomne, spragnione spokoju i dzikie. Wsparte na ramieniu mężczyzny i wspierające latarnie, kobiety jak wróżki z baśni, księżniczki, wiedźmy i sieroty. Kobiety jak zjawiska, jak tornada, tajfuny, powodzie i rzeki skute lodem. Kobiety zranione i raniące, kobiety upadłe i wstające o własnych siłach w ciężkich czasach, by innych podtrzymać.

Jestem kobietą. Jestem dumna. Jestem jak ziemia. Przyjmuję wszystkie zmiany, dojrzewam, obumieram, kwitnę. Po pożarze się odradzam.

I sięgam moją myślą gwiazd i rdzenia planety, żeby ją obracać dla siebie i dla innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *