O starości

Ja za x lat

Dziś rano jadąc do pracy spojrzałam w szybę autobusu i zobaczyłam zmęczoną twarz z podkrążonymi oczami. Staram się zdążyć z zamknięciem paru spraw przed wyjazdem, żeby nie wisiały nade mną, bo lubię mieć posprzątane podwórko i dopiero odpocząć. Ograniczam się w ten sposób, ale z programu sprzątania spraw wychodzę powoli, nie zbyt gwałtownie. Sprzątam więc konferencję, podsumowania finansowe, robię rysunki do publikacji, bo właśnie przyszły recenzje, doliczam coś, wprowadzam zmiany w projekcie, żeby moi koledzy latali kiedy chcą po świecie, robię zakupy, pilnuję dzieci itd. Dużo tego, nie do końca się wysypiam, choć mało się martwię, ale moja zmęczona twarz nie maskowana makijażem wyraża to, co jest naprawdę.

Wczoraj wieczorem przyjaciółka, też wiedźma, przesłała mi swoje zdjęcie po przerobieniu przez funkcję starość w apce. Było aż nad podziw realistyczne. Oto nasza skrócona wymiana po uzupełnieniu interpunkcją, ale oryginalna:

 

– Rany, ale realistyczne 🙂
– Szokująco, prawda?
– Rany, ale z drugiej strony patrz jak młodo teraz wyglądamy 😄
– Ja mam deprechę odkąd to zdjęcie zobaczyłam.
– Częściej patrz w lustro 😄 Tam jesteś młoda i piękna 😍
– Powiadasz 🤣 Zaczęłam masaż twarzy z wrażenia. I kupiłam bardzo drogi krem. I elektrostymulator nawet.
Tutaj zaczęłam się śmiać bez opanowania na przystanku w przesiadce.
– Sikam na przystanku 🤣🤣🤣
– Ale zgubiłam depilator, wiec nogi mam jak sarna. Nie sikaj na przystanku, tylko za 😂
– Ludzie się na mnie gapią 😲
– Ja też nie mogę sikać jak ktoś na mnie patrzy 🤣
– Teraz za każdym razem jak spoglądam na zdjęcie to wpadam w chichot 😄
– Hahhah!
– Betonowa dżungla i nie ma gdzie pójść na stronę 😄
– Widzisz jakie to życie przewrotne, co jednego dołuje, drugiego bawi, jakie to piękne 😁
– ❤️
– Mam gdzieś inną wersję wstrzymaj mocz.
Dostaję wersję z okularami. Siedzę już w następnym autobusie i zanoszę się śmiechem przykuwając ponownie uwagę ludzi.
– Genialne, jadę i śmieję się na głos 😄😄😄😄 Zachowaj te zdjęcia dla wnuków 😄
– Chciałam kupić elektrostymulator twarzy i biustu, ale stwierdziłam, ze to burżujstwo, wiec taki na mięśnie nabyłam.
– To (tu imię córy, nie wymienię bo nie zdradzam personaliów) mnie tak zainspirowała jak wysłała swoje. Zbieramy na botox 😂
– Dziecko masz niezwykłe i piękne 😍😍
– Dzięki, obu nam się latorośle udały nie powiem.
– O tak duma mię rozpiera 😄 tylko ja się rozpędziłam a Ty roztropnie zastopowałaś 😄
– Ja się chciałam rozpędzić ale mi nie wyszło.Tak wiec masz poczwórną dumę a ja pojedynczą hihi!
– Ale średnio wychodzi po 2,5 na każdą więc ok ❤️
– Aahahah no tak!
– (Tu imię) dziękuję za ten niepohamowany śmiech i zdjęcia. Cudowne są 😍
– 😂 zawsze do usług
– 😘
– Mi się też humor poprawił od razu chociaż teraz boję się uśmiechać ze względu na zmarszczki 😆
– Wolisz takie od smutku 😄 Ja wolę od śmiania 😄
– Prawda, takie zakrzywione w dól są fatalne.
– Kanar mnie sprawdził 😄 może się za dużo śmieję publicznie 😄

I tak jechałam śmiejąc się cały czas, a potem sobie zainstalowałam apkę do zmiany twarzy i wstawiłam swoje zdjęcie i się postarzyłam. Dziwne, bo kiedy na nie patrzę nie czuję się źle, nie odrzuca mnie moja starość, moja twarz pokryta zmarszczkami, koścista. Jestem na tym zdjęciu bardzo podobna do mojej babci i włącza mi się przy nim taka tkliwość. Wysłałam to zdjęcie przyjaciółce i napisała, że wyglądam jak szamanka. Zdałam sobie sprawę, że mi ta twarz nie przeszkadzałaby nawet teraz, nawet tak stara. Czyżbym nie bała się starości w sensie zmian wyglądu? Może mój wygląd odzwierciedlający to, jaka jestem w środku jest całkiem do zaakceptowania? Moje podkrążone oczy ze zmęczenia, mój chód powolny, albo energiczny, moja skóra rozciągnięta na brzuchu, gdzie nosiłam dzieci jak kangurzyca, moje stopy z odciskami po tangu … Wszystko to moje, wszystko zaopiekowane. Wczoraj jak Córka skarżyła się na ból kolan powiedziałam jej, żeby je przytuliła mentalnie.
– Powiedz do nich: Moje kochane kolanka, tak bolą, takie biedniutkie, zaraz je pomasuję. I pogłaszcz, podotykaj. Przejdzie. Taka miłość do ciała, do zwierzątka w jakim mieszka twoja świadomość. Ono lubi być przytulone, zaakceptowane. Daj to sobie. Ja daję.

Dlatego jak zmęczona jadę do pracy, choć od dziś jestem już na urlopie, żeby coś skończyć, to się patrzę na moje podkrążone oczy z troską i miłością do siebie. Niedługo wypocznę, a ze mną wypoczną i one.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *