grymasiłeś jak dziecko
w garniturze
złakniony
ekstremalnej
słodyczy
dla dodania sobie powagi
z rozmachem
przeintelektualizowałeś
swoje cierpienie
20 marca 2018
grymasiłeś jak dziecko
w garniturze
złakniony
ekstremalnej
słodyczy
dla dodania sobie powagi
z rozmachem
przeintelektualizowałeś
swoje cierpienie
20 marca 2018
wylałeś na mnie
milion ton narzekania
z trudem się podniosłam
weszłam pod prysznic
i spłukałam
wszystkie Twoje słowa
potem się ubrałam
i wyszłam
potańczyć tango
z obcym mężczyzną
w milczeniu
20 marca 2018
zdradzałeś mnie
co dzień
tłumacząc się
pokrętnie
rozrywając we mnie
powłokę
chroniącą serce
ale nie umiałeś
wejść do środka
patrzyłeś
bezsilnymi oczami
na nieskończoność
mojego wnętrza
20 marca 2018
Byliśmy jak erupcja
wulkanu
wylałam wokół Ciebie
lawą
i zastygłam
Minęła geologiczna
era
Powietrze zamiast
metanu
Zakwitłam
lasem
na Twoim zboczu
Ty wygasłeś
ja się przeobraziłam.
20 marca 2018
Seks to w Polsce temat tabu. Sami tak zrobiliśmy, że choć niemal wszyscy uprawiają seks, w ogóle o nim nie rozmawiamy, jakby nie istniał. Nawet o perystatyce i wzdęciach nam się zdarza rozmawiać, ale o seksie, prawie nigdy. Nie chodzi o to, żeby przy każdej kawie wymieniać się uwagami w stylu: „I jak ci się dzisiaj współżyło?”, ale żeby tak wcale nie mówić? Albo w sprośnych żartach? Tak być chyba nie powinno.
Myślę, że po części winne jest nasze wychowanie, a także lenistwo w łamaniu barier do normalnego rozmawiania o seksie i okolicach. Pozwoliliśmy wciągnnąć seks w sferę porno do tego stopnia, że teraz trudno go odzyskać, bez konotacji z pejczem, czego materializacją są filmy w stylu Mra Greya. Ale nawet takie wyobrażenia seksu, jak te filmy, dają przynajmniej pole do mówienia, kiedy się tylko milczy.
Seks się dzieje, jest nie tak częsty jak jedzenie, o którym informacja nas zalewa, ale częstszy niż inne sfery naszego życia i czasem warto się o nim czegoś dowiedzieć, żeby się lepiej wyrażać w tej nieodłącznej części nas samych. Analogia z jedzeniem tu się przyda, bo i to, i tamto przyjemne i obu sfer można doznawać na wiele sposobów, z kimś, samemu, dań z przystawką, w domu i na wyjściu, u kogoś i na imprezie, w parku na ławce, w samochodzie po drodze, można przed albo po pracy, niektórym zdarza się w pracy, odświętnie z okazji rocznicy i bez okazji, w locie do czegoś innego. Można potajemnie, kiedy nie wypada, albo oficjalnie wpędzając sąsiadów w konsternację. Nie będę pisała o patologiach, ale napiszę, że tak jak fantazjujemy na punkcie jedzenia tak samo, a może bardziej, zdarza nam się fantazjować na temat seksu.

Poznałam seks tantryczy od łagodnej strony i zrozumiałam, że seks w ogóle to przede wszystkim dotyk, świadomy dawania i świadomy brania. Może wyrażać miłość, zachwyt, uwielbienie, może dawać radość, piękno, oczyszczenie, uwolnienie z lęków, masek zdejmowanie i podróż do siebie. Warto się więc kochać z kimś świadomym, czułym, kto nas w seksie wzniesie na najwyższe szczyty, zamiast … kompulsywnie zajadać fastfoody.
W mojej przepastnej
kieszeni
zwanej światem
noc się mieni
brokatem gwiazd.
Powoli wkładam do niej
palce
dłoń
ramię
wchodzę do wnętrza
i czekam.
W tym świecie
przebywam
w stanie
bezgranicznego zdumienia
że jestem wszystkim
a poza mną …
niczego
nie ma.
20 marca 2018
Wzięłam palcami
brązową glinę
z której byłeś ulepiony
Delikatnie
dotykiem
ulepiłam Cię na nowo
Dziwne
jak nowonarodzony
jesteś niepodobny
do siebie.
20 marca 2018
Jechałam rano do pracy samochodem i całą drogę śpiewałam. Po południu kolega w pokoju socjalnym powiedział, że widział mnie z autobusu i bardzo żałował, że nie jedzie ze mną słuchając jak śpiewam.
To najmilsza rzecz jaką ktokolwiek mi dzisiaj powiedział. Wszak nie wie jak śpiewam.
20 marca 2018
Przyszłość mnie zmusiła
do zmian
i się zmieniam.
Ne uprzedziła mnie tylko
w przeszłości
że kiedy się zmienię
mogę nie pasować
do teraźniejszości…
Uczę się rozszerzać
moje ciągłe zmiany
na tę rzeczywistość.
Wybacz mi kochany …
20 marca 2018
Właśnie napisałam nty wiersz i coś czuję, że wystarczy chwilę poczekać, a następny sam wyskoczy mi z kapelusza, jak w jakimś magicznym rytuale oczyszczenia. Co się dzieje, że ten kanał się nie zamyka? Otwieram go czasem szeroko, jak serce i zdumiewa mnie jego głębia i odwaga w wyrażaniu nmie, siebie, sobą w słowach. Idę za myślą, ale nie myślotokiem, bo on się nie powtarza, nie precyzuje, jak te myśli, za którymi podążam bez końca.
Patrzę przez ramię i widzę oceany myśli, wrażeń, jakbym zatapiała się w Źródle wszystkiego. Umiem powoli coraz lepiej pływać, choć tak jak dziś, nie mogę wyjść z niego wcale i odciąć kanału między moim umysłem, a tą jasnością, która go spowija.
Wiem dlaczego, mam takie wrażenie, że oczyszcza mnie przed czymś do czego się zbliżam. Przed sobą, jaka na prawdę jestem. Czysta, silna, giętka, niewinna, rozległa jak przestrzeń rozpięta na nieskończonej ilości punktów w widocznej realności. Zwinięta do jednego ciała w codzienności, nieśmiała w swojej niezwykłości. Potężna i pokorna przed swoją mocą sprawczą, jak ocean przed księżycem, żyzna dla życia i jego wszelkich okoliczności. Jak światłocień, kompletna.
Taka jestem, taka byłam, taka zawsze.
Ps. Na koniec, zza kożucha chmur wyszło słońce, żeby mnie wygonić zza klawiatury.