Skok

Poczułam lukę
głęboką i ciemną
stanęłam nad nią
badając palcami
czy da się przeskoczyć
w przyszłość
niepewność…

Jestem sprężona
gotowa do skoku
serce unosi
me skrzydła wysoko
i słońce patrzy
mi prosto w oczy

Czas już na zmianę
czas już skoczyć

Ostatnie spojrzenie
w to co było
Miłość, cierpienie,
niepewność,
miłość
i uwolnienie

Błękitne strugi
niosą me ciało
zamykam oczy
chłonę wspaniałość
swojej mocy.

9.03.2018

Żyję

Jestem samotna
choć nie sama
Opowiem o mnie
swojej wiośnie
Niech mi zaśpiewa
jutro z rana
I kwiaty wpina mi radośnie

Budzę się z nocy
bez emocji
Trudno mnie
wzburzyć i wystraszyć
Patrzę na świat
bez cienia złości
i wszystko
może się wydarzyć

Kochałam przecież
tyle razy
i odchodziłam
i wracałam
Dziś już
nie czuję tych wiraży
Dziś się pogoda
zmienia sama

Pozwalam na to
co przychodzi
Widzę prawdziwe
światła, cienie
Sunę nad ziemią
w gwiezdnej łodzi
i nie oglądam się
za siebie

Czas sprzyja lekko
mnie unosząc
Stąpam po trawie
tuż nad rosą
Ciepłem otulam
każdą chwilę
a moje serce bije …

Żyję.

26.02.2018

Wypaliłeś we mnie
maleńki otworek.
Zwykle go nie widać
lecz gdy się rozbieram
zamykam go palcem
trochę zagubiona.

Ty go nie dostrzegasz
bierzesz mnie w ramiona.

A ja się lękam
słuchając jak nocą
przez maleńką dziurkę
z przeciągłym westchnieniem
ulatuje wszystko
co we mnie jest twoje.

Nie usnę nim staniesz się
wspomnieniem.

03.1998

Chciałabym

Chciałabym z ciepła twoich dłoni
wyczarować świat
pełen czułości
pełen harmonii
słoneczny ogród naszych barw.

Chciałabym z iskier w twoich oczach
wykrzesać piękny sen
wszystkie zachody
i wschody słońca
aksamit nocy aż po dzień.

Tylko mi czasem brakuje tchu
Tylko mi czasem brakuje słów
Zaciskam palce i …
nie dzieje się nic.

Chciałabym w morzu twoich ramion
zaczynać, kończyć się
każde dzień dobry
każde dobranoc
w ciszy unosić
dzień za dniem.

1997.08.14

Pod moimi stopami
wykwita trawa pachnąca
kolorowe motyle
tańczą
w promieniach słońca
do niewidzialnej muzyki
co jak drżenie serca
jest tak samo piękna
jak strwożona

Rozchylam ramiona
i jak rosą
o świcie
zasypuję mój świat
szczęściem
w zachwycie
biegnąc śpiewam, porywam
a wszystko
ożywa, ożywa, ożywa…

Jestem gorąca
jestem płomieniem …

1997.08.04

Pewnej bezksiężycowej nocy
położyłam Ci ziarenko miłości
na piersi
podlałam je czułością
i odeszłam …

Teraz, gdy Cię spotykam
dotykasz słonecznego splotu
i bezwiednie
pieścisz je palcami …

Jest mi wtedy ciepło i miękko …

Powoli zapuszczam błękitne
niteczki korzeni …

14.06.1997

Jeszcze nie wiesz

Jeszcze nie wiesz
co znaczy ciemność w moich ramionach
najczarniejsza, najgorętsza,
niepokorna.

Jeszcze nie wiesz
Jak rozpalić mnie bym stała się
płomieniem
co nasyci spragnione ognia
istnienie
by nad ranem
skonać…
i ożyć w srebrnym od łez
popiele.

Jeszcze nie wiesz
jak brzmieć będzie
spokojna mgieł muzyka
o świcie
nad polami
co świeżością nas ocuci
w pierwszym oddechu
i zwabi
byśmy jak najpierwsi ludzie
w świetle słońca
pląsali.

6.1997

Wiem

Wiem co by było
gdybyś kiedyś odszedł
zamknęłabym oczy
osuwając się w ciemność
zakopana w listach
starych fotografiach
w pustej codzienności
stałabym się wiedźmą.

Po roku obcięłaby,
włosy i paznokcie
nałożyła makijaż
i letnią sukienkę
wyszła na ulicę
by powitać słońce
i ludzkie spojrzenia
obojętne.

I może byłabym trochę
bledsza, milcząca
a może jak tęcza na fontannie życia
tryskała radością
w promieniach słońca.

I tylko czasem bałabym się nocy
ciepłych zapachów
podszytych cieniem
zapomnianych rozkoszy
I pewnie już nigdy
nie umiałabym
wznieść się ponad ziemię
na skrzydłach miłości
ani własnej duszy.

14.08.1997

Pożegnanie

Nie wiem co mam ci powiedzieć teraz
kiedy za oknem prawie świt.
Staruszek los pomieszał nam w papierach
Już nie możemy dalej razem iść.

Nie czuję bólu tylko ta pustka gorąca…
Nie czuję straty choć tracę cię.
Może już jutro oczy podniosę do słońca
I powiem głośno: Jaki piękny dzień!

Cisza, taka smutna cisza
otula nas przed snem.
Przytul mnie mocniej
niż zazwyczaj,
porozmawiajmy
o czym chcesz.

O kolorowych snach na zawsze
spełnionych.
O górach uczuć schodzonych
do krwi.
O świecie, co do stóp rzucony
nie przeszkadzał nam
najpiękniej żyć.

O najważniejszych słowach
i nieważnych gestach.
O tym, że warto i nie warto było iść.
O tym jak trudno jest rozerwać
dłonie,
gdy jeszcze się ciepło w nich tli.

23.06.1997

Po co

Po co nam było
budować chwilowe
zamki na lodzie
by je potem stopić
naszym własnym chłodem?

Po co nam było
tak przecierać szlaki,
które donikąd
nas nie doprowadzą
w ten czas nijaki?

Po co nam było
tak dobierać słowa
tak czule szeptać
tak czule całować
spalać wciąż od nowa?

Dla tych ot, Motyli
co za sto lat nocą
ożywię ciepłem
i z nimi odlecę
i ujrzę wszystko
w jedno oka mgnienie
zanim mnie otoczy
szare zapomnienie.

17.03.1998