Odmieniam się przez wszystkie
przypadki, czasy i rodzaje
Kim się staję?
20 marca 2018
Odmieniam się przez wszystkie
przypadki, czasy i rodzaje
Kim się staję?
20 marca 2018
Wysadziłam kablem od laptopa
wszystkie gniazda w pokoju
Pan monter powiedział,
że to musiało być
Wielkie Zwarcie
coś jak „Wielki Wybuch”
Patrzę na ten kabel
i widzę Mojego Syna
Cichutki, spokojny,
porządnie wykonany…
Ale czasem jak strzeli
wszystko we mnie siada.
20 marca 2018

Kobiety czterdziestoletnie to wspaniałe wilczyce. Znają swoją wartość, lepiej niż trzydziestolatki, które jeszcze pamiętają, jak niedawno wychodziły za mąż, planowały dzieci, woziły się z rozterkami dziecko, czy kariera, mąż czy nie mąż. Czterdziestolatki, kobiety, którym się otwiera przestrzeń. Dzieci nie trzymają za spódnicę. Plany życiowe w najszybszym rozkwicie, zdystansowane, nie potrzebują męskich głasków żeby przetrwać tydzień. Wychodzą same, w obcasach, adidasach, na boso. Nie mają kompleksów, nie latają na uporczywy fitness, nie martwią się chorobliwie o przyszłość, faceta, dzieci i wiedzą, bo wtedy właśnie zaczyna się wgląd w prawdziwą wiedzę, że wszystko przemija. Dbają o swój wygląd, nie przez operacje plastyczne a serdeczne podejście do siebie. Patrzą i widzą, jak naprawdę wygląda życie, niezależnie od wszystkich wokół, uwarunkowań, lęków, szukania męskości w mężczyznach i kobiecości w sobie. Umieją stawić czoła najcięższym huraganom bez niczyjego ramienia, bez narzekania, mizdrzenia się do świata. Kobiety jak stal i jak dynamit. Nie oglądają się za siebie, bo już zrozumiały co się zdarzyło. Umieją śmiać się z siebie, wiedzą co to miłość. Nie robią scen, nie ślepną za mężczyzną, bo już przejrzały mamisynków, macho, traumatyków, flegmatyków i nielicznych dojrzałych.
Jestem w połowie tego wieku i już się nie mogę doczekać co będzie, kiedy wejdę w kolejną dziesiątkę. Czuję się tak, jakbym za chwilę mogła zająć miejsce w rakiecie do najwspanialszych zakątków galaktyki. Moje ciało jest wygodne, dusza się cieszy ze zrywania więzów i patrzy ze spokojem na moje namiętności i radość z bycia sobą.
Trzydziestolatki, pędźcie do wieczności, przez mądrość czterdziestolatek, eksplozję pięćdziesiątek i wykwintną elegancję kobiet 60letnich. Kiedyś, gdy dobiegniemy do mety, każdy etap wspomnimy z miłością, jeśli po drodze będziemy kochały swoje zalety, a wady tuliły z czułością.
Nic tak nie wyzwala
miłości
jak wolność.
Wolność w tym
by kochać
i czuć się kochanym.
Wolność w decyzji
czy czuć szczęście
w miłości
czy ból
po rozstaniu.
Wolność chroni
miłość
w wieczności
od rdzy ran
zadanych
przez to,
że sami miłości
jej wolność
odbieramy.
18 marca 2018
Czy to była prawda
kiedy mówiłeś,
że mnie kochasz?
Czy nie umiałeś inaczej
mówić o uczuciach?
Płonęłam,
ja na prawdę
płonęłam…
Czy kiedyś jeszcze
będę …
Ludzie chodzą
po ulicach
jak zazwyczaj.
Czas płynie,
noc roztapia się w dzień…
Wciąż świecę
płomieniem
i czuję Cię przez przestrzeń
choć już wiem,
że nic nie zmienię.
Pozwalam Ci
przepłynąć przez moje
nieszczelne dłonie
… do siebie.
18 marca 2018
Znalazłam piosenkę,
której szukałam.
Niezwykłe jak wiele
szczęścia
może dać jedna
znaleziona piosenka.
Jest o wszystkim
i o niczym,
koi moje serce
stabilną pustką
jak przestrzeń
między jądrem
a elektronem.
Przestrzeń na miłość
we mnie,
niedostępna
bez rozszczepienia
o wielkiej mocy,
cyklicznego
jak rozpad
atomowy,
jak wybuch supernowej
w centrum serca
z falą uderzeniową
na granicy powiek …
18 marca 2018
Poszłam, potańczyłam, zobaczyłam. Maria i Nazar tworzą tak fantastyczną atmosferę wokół naszych spotkań tangowych, że warto się trochę postarać i w najcięższy mróz dojechać do Dance Department w Pałacu Kultury i Nauki, gdzie w pięknej sali o ciekawym, rzeźbionym sklepieniu, mogłam pobyć z Nimi i Naszymi Kolegami ze szkoły. Z nostalgią patrzę na piękne pary tańczące latami tango i czuję motywację, raczej z serca, niż parcie na perfekcję. Taka sentymentalna nuta mi się włącza kiedy idę na milongę, że tyle jeszcze na mnie czeka w tangu. Zastanawiam się ostatnio, kto i dlaczego chodzi na tango i je tańczy. Dziś pomyślałam, że są to ludzie, którym w życiu potrzeba natchnienia i namiętności. Którym nie wystarczy patrzenie, relacje filmowe o miłości i pasji w życiu, ale chcą sami wznieść się ponad przeciętność w wyrażaniu siebie. Inna rzecz, że tango, jest trudne, że to wyzwanie, a jego kultura, tradycje, zwyczaje pozwalają spojrzeć na siebie z innego punktu widzenia. Bardziej ze strony serca niż rozumu i logiki. Taniec jest rodzajem ekspresji skumulowanej, jak śpiew, tylko całym ciałem w kontakcie z drugim człowiekiem, który staje się naszym lustrem.
Zawsze wiedziałam, że jestem bardzo czułym instrumentem ludzkim. Odczuwałam ludzkie emocje silniej niż należy. Patrzyłam i widziałam niemal co inny człowiek myśli, nawet obcy człowiek. Wbrew pozorom wielu ludzi tak ma, a jeszcze więcej może mieć. Jeśli to kogoś dziwi, prosty przykład z życia.
Na ostatniej konferencji było wystąpienie, zaproszone, kobieta mówiła o pracy swojego laboratorium i wciąż psuła jej się projekcja. Nie denerwowała się jednak i starała się zaradzić temu na bieżąco. Patrzyłam na nią ze skupieniem, bez emocji. Wiedziałam, że za parę dni też mam wystąpienie, ale nie martwiłam się tym, czy rzutnik nie będzie mi wariował, bo po co. Moja znajoma, po tym wystąpieniu podeszła do mnie i z wielkim przejęciem mówiła, jak podziwia tę kobietę, że nie straciła głowy tylko działała, że ona sama się spociła ze zdenerwowania i ledwie mogła usiedzieć. Wtedy zrozumiałam, że jestem już inna. Na mnie to nie działa, przestałam wchodzić w czyjeś emocje. Mam zresztą takie wrażenie, że to, iż ja się nie denerwowałam i wielu innych na sali, pomogło w jakiś sposób tej kobiecie. Mam taką teorię popartą badaniami, że odczuwamy emocje innych. Czujemy, jeśli ktoś przy nas się boi, cieszy, smuci itd. Wiemy to, choć nie jest to wiedza analityczna, która przechodzi przez mózg. Odczuwamy to sercem poprzez wielką siatkę neuronową zbudowaną na podobieństwo mózgu. Podobna sieć neuronowa jest w naszych jelitach, dlatego tak ważne jest co jemy i jak wygląda nasza perystaltyka. mocje się udzielają. Warto więc je rozpoznawać i wiedzieć, które nam sprzyjają.
Jest wiele biomedycznych faktów, które prowadzą do konkluzji, jakie znamy od wieków, ale dopiero teraz potrafimy udowodnić. Wiek nauki, trochę je strywializował np. „Myśl sercem”. Próbował je zdyskredytować ze względu na niemożność ich dowiedzenia, jak również dlatego, że potwierdzenia tych teorii mieszczą się na styku nauki i religii, czy ogólnie pojętej duchowości. A duchowość i naukę przeciwstawił sobie wiek oświecenia. Miało to tylko taki cel, by nauka, wiedza nie mieszała się z powszechnymi wtedy praktykami magicznymi, żeby wyodrębnić obiektywne fakty. Jednak nawet Newton był alchemikiem i pisał o tym rozprawy szukając sposobu przemiany ołowiu w złoto. Był pewien, że to możliwe. Wiara. Wiedza. Przekonanie. Intuicja. Bez wiary i intuicji nie następowałby rozwój nauki. A intuicja społeczna, podstawowe narzędzie współpracy międzyludzkiej, nie opiera się na statystykach, a na instynkcie i uczuciach, jakie żywimy w danej sytuacji. Chodzę więc na milongi i odczuwam to, co dzieje się wokół i trochę obserwuję też swoje uczucia. To, że czasem się stresuję na milondze, nie wynika z tego, że w połowie przypadków poległam ze wstydem na parkiecie, i gniecie mnie statystyka. Stresuję się, bo nie czuję się dość dobra w tym co robię, choć jest oczywiste, że ćwiczę zbyt krótko, by tańczyć tak, jak te piękne pary. Objaw perfekcjonizmu. Dość powszechny, ludzki. Obiektywnie patrząc, bez okularów tego perfekcjonizmu, nie jestem gorsza, ale mniej zaawansowana treningiem. Dlatego, mimo dyskomfortu wewnętrznego się nie poddaję, bo bardzo mnie ciekawi, jak będzie, kiedy dojdę do momentu, że nie będę się stresować, a cieszyć z tego, że tańczę z lepszymi od siebie partnerami. Na razie obserwuję i staram się nie ganić za pomyłki, za niedopracowanie i odczuwać w tangu ten flow w niemyślenie, który daje mi miejsce na czucie mojego istnienia w zupełnie innym wymiarze.
W Lizbonie było o tyle łatwiej na milondze, że wszystko było w pewnym sensie jednorazowe. I choć mam teraz kontakt z moim partnerem, który podsyła mi czasem piękne zdjęcia oceanu, myślałam o tańcu w TimeOut, jak o ostatniej milondze w Portugalii. A gdyby myśleć tak, jak wtedy i każdy taniec, każdą milongę traktować, jak ostatnią w życiu? Gdyby tak traktować wszystko co w życiu robimy? Jak zmieniło by się nasze postrzeganie i wybory życiowe? To ciekawe ćwiczenie, warto się pokusić o jedno takie rozeznanie. Gdybym np. miała w najbliższy poniedziałek ostatni raz pójść do pracy, jak by ten dzień wyglądał? Pomyślałam, że zrobiłabym wszystko co zwykle, ale na luzie, bo to przecież koniec. Przy okazji wypiłabym przyjacielską kawę z kolegami w pokoju socjalnym i pośmiała się do rozpuku z ich cudnych dowcipów. Wpadłabym w dysputę o kulturze zachodu, żydów aszkenazyjskich i ich wyjątkowych genach odpornych na raka i zapewniających długowieczność, albo o wpływie mięsa kurczaka na odżywianie komórek rakowych, albo o badaniach o schizofrenii i przemianie mózgowej wieku dorastania. Niesamowitych rzeczy dowiaduję się w pracy przy kawie. Zawsze kochałam się dowiadywać. Gdyby jeszcze tak wyglądała szkoła, byłoby wspaniale. Wyobrażam sobie dzieci siedzące przy … jakimś dobrym napoju 🙂 i kogoś kto na luzie w dowcipny sposób serwuje im najnowsze odkrycia nauki. Kochałabym taką szkołę. Nikt nie odpytuje, nikt nie ocenia, nikt nie śmieje się z niewiedzy innych. Z radością dopytuję, jak nie rozumiem, bo mam prawo nie znać niuansów chemicznych przemiany białkowej w organizmie, a chcę wiedzieć, jaka jest konkluzja badań, często sprzecznych z moją wiedzą czy intuicją. Tak mogły wyglądać dysputy starożytnych Greków, w atmosferze współpracy i w celu poznania rzeczywistości, jaka nas otacza. Spory, burze mózgów. Pewnie tylko mniej kobiet uczestniczyło w takich dysputach, i to jest prawdziwy postęp w stosunku do starożytności.
Przyszło mi do głowy w ramach edukacji, że podstawowy błąd, jaki robi się ucząc, to mówienie: „Jeszcze dużo musisz się nauczyć, żeby zrozumieć”. To nie prawda, ja niewiele umiem z chemii ogólnie, ale mogę pojąć idee, w jakich sama badam zjawiska. Gdybyśmy uczyli dzieci od drugiej strony, nie od podstaw, a od interesujących zjawisk, interesujących dzieci, na pewno chętniej by się uczyły i lepiej pojmowały świat. Gdyby mi do kawy zaserwowano wykład z chemii organicznej przestałabym chodzić na nią dość szybko, a tak, uczę się o nowoczesnych zjawiskach więcej niż z prasy, książek, seminariów. Zainteresowanie może być lepszą motywacją niż ocena i dziecko, nawet nie przygotowane na nowy temat, bo nie zna całek, syntezy jądrowej i węglowodanów albo wzoru na prędkość odśrodkową, chętnie się zmierzy z niewiedzą, jeśli chce zrozumieć zjawisko. Nowoczesna edukacja, która kiedyś przyjdzie, będzie się opierać na edukacji „z góry na dół”, od zainteresowania, „dlaczego niebo jest niebieskie”, do podstaw, problemów w optyce, matematyce, funkcji falowej, liczbach urojonych i zawartości pary wodnej w powietrzu, nie odwrotnie. Bo odwrotnie jest, i żmudno, i nudno. Jak to w szkole. Szkoła nie korzysta z naturalnej dziecięcej ciekawości, z mechanizmu pochodzącego z ich wnętrza, kiedy Maluch od pierwszych słów pyta: „Co to?”, a kiedy zdefiniuje pojęcia, przechodzi do: „A dlaczego?”
I tu zaczyna się kłopot, … i cała finezja uczenia.
Dlaczego wciąż ciągnę to za sobą
jak malowany welon
mokry od łez
co przytłacza mnie do ziemi…
Idziemy,
samotni,
idziemy
każde w swój świat.
Czy przetrwam ten stan rozdzielenia?
Ziemia
tak bliska krat…
Jak mam iść
kiedy nie ma Cię przy mnie,
co zmieniam
jeśli nie zmieniam dla Ciebie…
Dlaczego to wciąż wraca,
Nadzieja,
gdy czas nas rozdziela
coraz dalej
i dalej
od siebie…
Czy staję się silniejsza
czy słabsza,
że mam
odwagę się przyznać,
że nie widzę teraz
nic
oprócz Twojej twarzy
sprzed lat…
Jeśli to iluzja
niech zniknie,
niech mnie zostawi
porzuci
na brzegu
ja się pozbieram…
Niech mi tylko pozwoli
spać
i nie śnić
o tym, co nie istnieje.
18 marca 2018
Na koniec
rozpuściłam twoje istnienie
w sobie
Spłynąłeś
z oczu do warg
z serca do stóp…
Nie wracaj
nawet w snach.
Poetka
(co z pewnością tematu nie wyczerpuje)
to taki dziwoląg jeżdżący nocą
autobusem
Patrzy na ludzi z ukrycia
i czuje
i słyszy głosy
w swojej duszy …
17 marca 2018