Taniec przeciwieństw

Kochanie
ta poezja jest wyłącznie
dla mnie,
by blizna w moim sercu
rozpuściła się w ciepłych
słowach troski.

A księżyc
niesie mnie na swoją stronę
w tańcu przeciwieństw
z miłości.

Biało-czarny świat
rozmazuje się twistem
kiedy kolejny nit wspomnień
ze świstem wystrzeliwuje
w przeszłość.

Idę spokojna
idę w codzienność …

Mijam znane obrazy
na ulicach, w życiu
obecna, ale zmienna
pogodzona ze swoją
niedoskonałością w ruchu
przekuwam świat
w rzeczywistość.

Konieczność
zamieniam na możliwość
serce na dzikość
gniew na działanie
energię na taniec,

Na jedność.

25 października 2018

Pozwólmy

Pozwólmy trwać iluzji
nie rwijmy jej cienkich nici
aż same pękną bezgłośnie
pod ciężarem czasu

Niech świat się toczy gładko
i niech nas rozliczy
z każdego uśmiechu i smutku
ziarnko po ziarnku

Niech w tej ciszy ostatniej
co nas zastaje nocą
sen koi ranne uderzenia serca

Żebyś nie zwątpił, kochany
że cię kochałam miłością
która była piękna.

8 października 2018

Nie proś mnie

Nie proś mnie
żebym niosła twoje serce
ono parzy moje dłonie
weź je ze sobą
w podróż do miejsc
gdzie się wybierasz.

Bez serca będziesz
niespokojnie
oglądał się wstecz.

Nie zostawiaj mi swoich zdjęć
miejsc, wspomnień
odsuwam przestrzeń
gdzie możesz istnieć
żeby co dzień
być wolna i spokojna.

Nie wracaj do mnie
już opłakałam twoje
magiczne pojawienie się
i moją bezradność…

Nie śpiewaj mi w radio
kiedy jadę samochodem
nie myśl moich myśli
nie zasypiaj przy mnie.

Odejdź, bo w głębi serca
wiem, że za tą iluzją
cierpienia
czeka na mnie
cudowna od wolności …

… przyszłość.

30 września 2018

Jeśli w niebie

Jeśli w niebie
jakie nam obiecano
nie ma ciepła dłoni
i spojrzeń jakie wysyłają
moje oczy twoim
nie idę
i niech mnie nie przekonują
religie, mędrcy, nauki ścisłe
o rzeczywistości.

Ja żyję dla miłości
zawsze tak było
i będzie,
więc wszędzie gdzie idę
gdzie noc miesza się z dniem
a lód z ogniem
jestem pełnią.

Nie dla mnie ciepłe mieszkanka
ułożone plany
raty, przystrzyżony trawnik
i ramy do obrazu świata,
mój jest nieograniczony,
moje serce musi latać.

Tylko wtedy czuję życie
kiedy miękko wyginam wiatrem gałęzie
twojego drzewa
a ty śpiewasz,
że jestem jak wiatr
i czekasz …

30 września 2018

Pewną wiosną

Pewną późną wiosną
wstanę tuż przed świtem
pójdę kwietną łąką
słodko-miękkich pąków
rozchylając płatki,
które nie odkryte
po zimie stulone
wspomnieniami mrozu.

Przed letnią beztroską
i rozpustą zmysłów
wyczerpię obrazy świeżości
do końca
i serce wypełnię
bezkresem błękitu
i wyśnię marzenia
w czyste oczy słońca.

A kwiaty rozkwitną
pieszcząc moje stopy,
głęboko zanurzę
korzenie istnienia,
rozchylę ramiona
w strumieniu miłości
w radości złączenia
ty niebo,
ja ziemia.

19 września 2018

Samotność nocą

Pod niebem soczystym od smutku
ciemnoniebieskiej barwy spełnienia
płynę wpatrzona w pustkę
dawno umarłych gwiazd.

Nie ma, nie ma co kochałam
a ziemia kręci się jak oszalała
i łodzią kieruje wiatr.

Nocą odważniej otwieram oczy,
łódź ścina grzbiety fal,
w samotnym sercu nicość kroczy
szukając sensu w łzach.

I wtedy wiatr skrzypieniem masztu
nadaje łodzi rytm
z dudniącej głębi w srebrnym blasku
księżyca wstaje świt.

Sprężystą łuną idę lekka
tańcząc płomienny szkwał,
a łódź cierpliwie na mnie czeka,
by w szczęściu nieść za dnia.

19 września 2018

Nic nie poradzę

Nic nie poradzę
na to jaka jestem
mogę się winić
albo cieszyć barwą
niekontrolowanych w niebo uniesień

Płaskowyżami chmur przy stratosferze
gotowymi do zamieszkania
i pełnią siebie
jakiej w tym doświadczam nieodmiennie

A może ci co się nie wabią
płaskością ziemi
oswajając wielość
niewidzialnego
będą bardziej mogli
będą wiedzieli
gdzie podążyć
kiedy ich pamięć zawiedzie
do śmierci?

Ja się daję ponieść tam
gdzie mnie szczęśliwe serce
unosi bez trudu
w błogosławione
nieracjonalne kolory
powietrza
i uczuć.

10 września 2018

Odpuszczam

Odpuszczam sobie wszystkie winy
jakie wzięłam na siebie w pomieszaniu
które przyczyniły się
do mojego smutku

Odprowadzam w ziemię
cierpienie z niespełnień
jakie wmówiono mi kiedy byłam dzieckiem

Wymiatam stare miłości
puszczające latami martwe pąki
i mężczyzn, którzy zabrali z nich soki

Zakopuję pod ziemią trud
niech obrodzi jeśli taki szczodry

Wyrywam spod skóry kłujące sznury
co miały mnie upodobnić do róży
w rozkwicie

Jestem pusta
i gotowa na
życie.

10 września 2018

Pląsam

Wystarczy, że usłyszę
muzykę
i cała śpiewam
Jak trudno ludziom
takim jak ja
chodzić po ziemi swobodnie

Po coś nam Boże dał skrzydła
do tańczenia
i serce jak kryształ
w tym świecie gęstym od sił ciążenia

Dlatego kiedy znika
światło
co stwarza twardość
świata
zatopiona w ciemność
pląsam
a przestrzeń wokół mnie zawija się
i splata
jak jedwabna suknia
prawdopodobieństwa

Palcami
ciałem
wymalowuję na niej
sieć zdarzeń
wzbudzanych
oddechem
ciepłem

A pustynia
ugwieżdżona sklepieniem
woła
i koń mój już czeka
gotowy do marzeń …

10 września 2018

przejściowa dwuwymiarowość

obudziłam się dziś rano
dwuwymiarowa
z trudem się podniosłam
założyłam bluzkę
wyszłam do pracy

nikt nie zauważył
mojej niewygodnej kompresji

wieczorem
po zasileniu słońcem
wypłakaniu cierpienia
usnęłam
objęta ramieniem
pełnowymiarowego mężczyzny
napełniana
rozszczepialną miłością

jutro pójdę pełna
albo poleżę znów na słońcu
żeby zabezpieczyć
delikatną reakcję atomową
rozgrzewającą  mnie
do życia

6 września 2018