Droga w dół

Kiedy już dotarłam do kolejnego dna
szukam po omacku włazu,
bo wiem z doświadczenia,
że to nie koniec kopania w sobie.

Tam na dole jest jeszcze kolejna
piwnica,
loch z uwięzionymi,
którym trzeba pomóc
oddychać.

Jeszcze tylko nabiorę powietrza,
bo tam głębsza głębia
przyciska do dna
prasując mnie do wnętrza.

Kiedyś dojdę do końca
i przejdę przez zaciśnięte
powieki strachu
w otwartą przestrzeń.

A ona zapełni się mną
jakiej teraz nie dostrzegam.

6 września 2018

Linia życia

Stwórz sobie świat
zwany szczęściem
tylko to warto robić
za życia.

Sztywność, ponurość,
konieczność
ubezmyślnia, zamyka
płodną wszechświata
skuteczność.

Dlatego staram się zasypiać
pełna wdzięczności i marzeń
i spędzam ze sobą każdą chwilę
czując to,
co zapisano mi w darze
na linii życia.

.2 września 2018

Mój ogród

W moim ogrodzie dzikość rządzi
trawa wysoka się kładzie
kwiaty bujną żółcią płomieni
chwytają słońce w nieładzie.

Radość miesza się z przestrzenią
ciekawość z gościnnością
to co wyrośnie śród ziół zielenią
mój ogród przyjmie z miłością.

Pod oknem wsadzona moją ręką
czerwień róż się nasyca
niskie poziomki słodycz ronią
bez swoją wonią zachwyca.

 

Szerokolistne chwasty polne
dumnie unoszą korony
pnącza łagodnie sięgają domu
jak gość nie do końca proszony.

To co zasycha, robi miejsce
kończąc cykl życia w spełnieniu
a ja się wtapiam harmonijnie
przyglądając w skupieniu.

Zmienność ogrodu mnie porywa
szczegóły widzę nowe
owoce róży, skrzydła motyla
i pszczoły miodobrązowe.

 

Lawenda pieści oczy kolorem
malina chyli się nisko
forsycja rozpiera rozłożyście
nic nie urośnie zbyt blisko.

Chcę w tym ogrodzie przeżyć życie
nie przystrzygając trawy
niech to co rośnie będzie w rozkwicie
nawet kłujące chwasty.

Niech balans między równym i pięknym
zachowa się w mojej ręce
bo to co rośnie w  akceptacji
odwdzięcza się w podzięce.

2 września 2018

Słuchając muzyki

Widzę jak dłonie nad klawiszami
za moment rozproszą ciszę
w harmonii dźwięku pootwierani
decydujemy się słyszeć.

Głębokie tony ostrożną falą
niosą nas w rozproszeniu
a materialny świat dotykalny
ulega zapomnieniu.

Już mnie nie więzi ziemska powłoka
nieskończoność jest prosta
tańczę energią która przenika
i wydaje się boska.

I kiedy ziemskość wraca stopniowo
fraktalnie budząc ciało
dziękuję za to bogactwo zmysłów
i serce, co żyć w nim chciało.

2 września 2018

Prośba

Dotknij mnie
ciepłem swoich dłoni
rozpuszczając kawałki lodu
skryte pod moją skórą.

Niech twoja miłość roztopi
krystaliczną zbroję mojego ciała.

Zdejmij ze mnie sieć smutku
żebym oddychała
dobrocią
i ostrożnie, powolutku
wyjmij mi z rąk kotwicę wspomnień.

Bądź moim słońcem
a ja ci pokażę w księżycowym odbiciu
prawdziwy obraz mojego świata.

2 września 2018

Byt zwany czasem

Czas mnie wybawia
od wszelkich złudzeń
od stałości
wartości

Wysoka fala
spienioną grzywą
łasi się w codzienności

Czochram jej loki
niestabilności
w równaniach pływów
dążenia

A ona skacze w prędkość
kosmiczną
unika
oswojenia

Wtedy zastygam
w tkliwym czekaniu
spłoszone wysuwa bryzy
i tego lata ze mną zostaje
tętniąc łagodnie
w ciszy.

2 września 2018

Pamięć niedoskonała

Zapomniałam
o tak wielu rzeczach
o jakich przyrzekałam
nie zapomnieć

Na pamiętanie niektórych
już za późno
na inne czas jeszcze nie przyszedł.

Kiedy mnie rozliczą
powiem
że żyłam jak płomień
co rozdziela atom za atomem
i nie ma miejsca
na pamiętanie
co przeszłość,
czym przyszłość…

taka fizyczna niemożność
zmyślna okoliczność
łagodząca.

1 września 2018

Niebo nad nami

Rozpinam nad nami niebo
nic za to nie chcę
robię to bez wysiłku
z radością lazurowego błękitu

żebyś się śmiał z kształtu chmur
rozgrzewał światłem
akceptował wschody i zachody słońca …

i moją nieznośną cykliczność
która nie ma końca
ani w radości ani w smutku
która napędza życie
interwałami pomiędzy wzniesieniami
i upadkami
co nas niosą w przyszłość…

1 września 2018

Poincaré

Życie to impresja
chwila
nie planuje się
a zjawia.

Poincaré pierwszy
zobaczył
chaotycznego motyla
i uwolnił nas
od deterministycznego
świata.

I chwała mu za to
dokonanie
bo od tej pory wiemy,
że wszystko co nadchodzi
drga wokół atraktora
milionem możliwości
zbiegania.

1 września 2018

Przed snem

Zanim nocą zasnę
zliczam gwiazdy
może któraś spadła
pod moją nieobecność
uspokajam drzewa
żeby nie upadły
pod ciężarem ptaków
zastygłych w powietrzu

I otwieram okna
w dziecięcych pokojach
by wypuścić strachy
zastygłe pod łóżkiem

Wyrównuję oddech
może dzisiaj zdołam
nie obudzić w sobie
nierealnych złudzeń,
które niosą myśli
zbyt daleko w nicość
gdzie nie widzę sensu
gdzie umiera przyszłość

I noc mnie porywa
jak bryzę z jedwabiu
w ostatnim zaniku
ślę sobie …
„Dobranoc”

1 września 2018