Pytania

Kiedy patrzę w Twoje oczy,
moje serce w jasność kroczy
i nie boi się swej mocy,
przeciwstawi każdej nocy.

Kiedy bierzesz mnie w ramiona
moje ego w ciszy kona
I nie czuję nienawiści,
i wybaczam wokół wszystkim.

Gdy całujesz mnie, dotykasz
moje ja w oddechu znika
i stajemy się jednością,
i pokłonem, i radością.

Kiedy wreszcie mnie przenikniesz
moje ja zupełnie zniknie,
Jedność w pełnię się zamieni
I oderwie się od ziemi.

Komu będą słały pieśni
nasze dusze, gdy cieleśni
zatopimy się w miłości
uwalniając z realności?

Jakie będą czekać na nas
nowe hasła, nowe wzory?
Jaka myśl pogłębi jeszcze
uczuć naszych czyste wody?

Czy zaniesie nas splecionych
w tym oddaniu namiętności
na brzeg rzeki, którą płyną
święci,
w pełnej swej świętości?

Czy uniesie nas wysoko
za horyzont ziemskich zdarzeń,
kiedy ja dla Ciebie będę
nadprzestrzennym drogowskazem?

Co zobaczysz swoją duszą,
którą moja dusza dzieli?
Czy nas zwabią i nauczą
nauk swych lotni anieli?

Czy zaniosą nas do nieba
zaplecionych w jedno ciało,
i pokażą, że tak trzeba?
Bogu by się podobało?

6.10.2017

Dla Puszka i Agi

Kiedyś byliśmy tacy młodzi,
że pył kosmiczny
odrywał się od naszych kroków
w pędzie do wieczności.

I sunęliśmy lekko
i bynajmniej nie cicho
pełni najprawdziwszego szczęścia,
że świat się zmienia
razem z nami, dla nas
i nie było rzeczy niemożliwych
do spełnienia
kiedy każda nasza chwila
zapalała się marzeniami
o tym czego jeszcze nie ma
a będzie na pewno.

Kocham myśleć o tym, co było
kiedy jak komety
rozświetlaliśmy wieczorne niebo,
żeby spadać powoli
w kierunku swoich granic
dojrzałości
i pamiętać,
że choć tyle się zdarzyło
tyle się jeszcze ma zdarzyć.

Moja poezja

Moja poezja jest prosta
rozbija się w nocy autobusem
i próbuje zrozumieć pucybuta
tańczy tango w Lizbonie
albo szuka
fado

Czasem idzie jednak na kompromis
dostojnie siada w oknie i czuwa
obserwuje stado gołębi
i cicho mruczy
o kolorach jesieni
i zimie
że nie lubi marznąć

I ja jej słucham
biorę na kolana
czochram włosy
a ona śmieje się i gada
do północy

A potem razem
idziemy spać
albo wracamy do pracy
i śnią nam się te same sny
żeby rano
wziąć ze sobą mały kawałek
nieba do kieszeni
a wieczorem z uśmiechem
powiedzieć sobie
dobranoc

Pajęczarka

Spomiędzy moich dłoni
z palców
tryska
pajęczyna zdarzeń
oplatam nią rzeczywistość
zdarzenia
ludzi
by ich zatrzymać
zrozumieć
poznać
pokochać

Potem wypuszczam
pełnych miłości
skupienia
siebie

Idą radośni
do swojego wnętrza
świata
a ja siedzę
i patrzę
z miłością
na swoje stworzenie
i czekam
na czas
niech się zdarzy.

Pragnienie

Pragnę Cię latem, jak świetliki światła,
gdy parną nocą wędrują strumieniem
z magicznym lśnieniem.

I jak czerwieni pragną wszystkie drzewa,
kiedy jesienią czas im się dopełnia.

Jak skrzypienie śniegu w mroźną noc wśród ciszy,
w której każda myśl jak płomień wibruje najczystszy.

I wiosną pragnę jak zapachu trawy
na zapomnianej w gęstym lesie łące
kwiatami pachnącej.

 

3.10.2017

Nie ściągaj mnie

Nie tym razem,
gdy widzę pod sobą
przestrzenie
wypełnione miłością
drgające i nowe.
Puls tego świata
jest boski,
wymiary
nieliniowe.

Mogę wśród nich
nurkować,
odkrywać węzły,
wzory.
sunąć pod prąd
i surfować
na falach,
gdzie do tej pory
strach mnie osaczał
i wstydu niepotrzebne knowanie
zamiast na miarę cudu
wziąć w swoje ręce zadanie.

I powędrować
i zgłębić
to co się zgłębić uda,
zamiast ludzkiej udręki
wyrzeźbić dla siebie cuda.

19.10.2017

Pytanie

Uruchom swoja zielona czakrę
piękna kobieto pełna nadziei.
Niech włosy czarne,
niech spojrzenie w dali
jak fala wzbudzi zmiany w tej przestrzeni.
Niech czas się zwinie wokół twoich palców
utkaj mi z czasu słowa jak symbole
do nowych wyzwań
do nowej muzyki
której po zbudzeniu
z ust twych słuchać wole.

Niech Twoich oczu nie maci
zwątpienie
niech czas nie martwi
ani nasilenie
zmian i postępów
które nas czekają,
nim los nam w sercu
poda klucz do raju.

Ja się nie boje
ani długich nocy
ani zwątpienia
co świat wokół toczy.
Idę i głowę unoszę wysoko.
Nie będę kłaniać się więcej obłokom,
bo to obojętne dla nieba,
dla ziemi
czy my szczęśliwi
z uczuciami swemi.
Od nas zależy,
co też oznaczają
i to jak je w sobie
z czasem
kształtujemy.

Tylko mi powiedz
Czysta Perło z nieba
że to co zmieniam
zbliża mnie do duszy
do ideału jej o mnie
marzenia.

Do obrazu z serca,
co demony kruszy…

Samotność

Czemu samotność
Przyciąga mnie ciszą
Czy nie chcę słyszeć
Co dusze mi piszą?

W snach mnie wołają
Uciekam przed nimi
Krętymi drogami
Od siebie
W pustkę …

I cóż mi po sercu
W pustce istnienia
Gdzie nie ma
niczego
nawet
zapomnienia.

 

Kochałam się z mężczyzna
twardym
jak skala
i ostrym
jak krzemień

Kiedy się zbliżałam
spływał
lawą srebrzystą
z metalicznym
rdzeniem

W jego oddechu
widziałam
Siebie

To było złudzenie
nie byłam sobą
nie kontrolowałam
temperatury
swojego
ciała

Kiedy się spalałam …

Gdy nastała ciemność
płakałam za nim
aż do pierwszych
promieni
złocistego słońca

Teraz wiem
i czuję

Znów będę gorąca
znów się będę
mienić

Wypalona
jak
Diament

Wśród zwykłych kamieni.

Dziękuję ci życie

Za to czego nie mam
za pustkę, pragnienie
za iskrę dążenia
za moje myśli, uczucia,
za moje ciało
i wszystko
co mi się zdawało,
że mam,
bo nie mam naprawdę niczego
i dlatego
więcej mogę wyśnić,
a tam gdzie sny mieszkają
jestem wszystkim
i mam wszystko.

A marzę tam o tym,
by to wszystko
czego dotknę myślą
zmieniało się
w miłość
najczystszą.

I kiedy na skraju życia
wezmę coś ze sobą
to serce właśnie,
w którym wszystkie
baśnie
wyśniłam,
uczucia
do ludzi obok
i fascynacje
obrazami życia,
kompozycją zdarzeń.

I pełna tych
klejnotów-marzeń
przejdę
lekka
wiotka
bez lęku
i straty
bogata
od środka
jak Midas wąsaty.